Wychodząc z cienia

"Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach" Zbigniew Herbert
You are currently browsing all posts tagged with myślenie


Wiara czy myślenie?

  • 13 listopada 2010 1:35 pm

"Czy jeszcze wierzysz czy już myślisz?" – Seneka

Czasami od osób wierzących można słyszeć takie zarzuty, że jak trwoga to do Boga lub gdy poczujesz śmierć za plecami, to zmienisz swój światopogląd i się nawrócisz. Moje życie nigdy nie było łatwe, wciąż pod górę, ciągłe problemy zdrowotne. Tuż przed operacją, zanim mi podano narkozę, zrodziło mi sie w głowie pytanie. Czy jeśli ja się z tej narkozy nie obudzę, coś pójdzie nie tak, to czy chcę coś zmienić w swoim życiu lub myśleniu? Człowiek w takich chwilach czuje strach, to oczywiste. Jednak mój światopogląd się nie zachwiał, wytrwał. Poczułam się pierwszy raz z siebie dumna, z tego kim jestem i jaka jestem. Nic nie chciałabym zmienić. Każdego dnia żyję tak, że jeśli się okaże, iż to mój ostatni, by niczego nie żałować, by być dobrym człowiekiem. Od kiedy zyskałam tę świadomość samej siebie, swoich zasad i pewnym krokiem poszłam w tym kierunku, zyskałam też taki spokój wewnętrzny. W moim przypadku nie jest prawdą, iż człowiek potrzebuje wiary, że śmierć to nie koniec, że jest potem coś jeszcze. Mnie ta wiara nie jest potrzebna. Nie boję się tego, co będzie po tamtej stronie lub czego nie będzie. Boję się tylko o tych, których zostawię. Pojęcie chrześcijańskiego Boga lub boga jakiegokolwiek jest dla mnie pojęciem abstrakcyjnym, wszelkie pytania nie mają sensu a odpowiedź to: nie mam podstaw, by wierzyć. Tym bardziej na zarzuty, że moja niewiara jest jedynie strachem przed odpowiedzialnością za swoje czyny, odpowiadam, że bzdura. Nie dlatego nie wierzę, bo chcę robić, co mi się podoba, bo nie chcę karności, bo nie mam zasad i jeszcze inne bzdury wyssane z palca i niewiedzy. Uważam że mam rozum po to, by go używać. A wiara, którą trzeba chronić przed rozumem, logiczną myślą nic nie jest warta! Bóg, który miałby się bać myślącego człowieka to absurd! Wg orzeczenia Soboru Wat. I wiara ma pouczać rozum, strzec go, wyzwalać od błędów. Czyli w zasadzie ma być drugim rozumem i to dominującym, co jest zwyczajnie nielogiczne, niemożliwe wręcz. Mając więc do wyboru, w taki sposób wierzyć albo myśleć, wybieram myślenie. Nie chce takiej bezkrytycznej wiary w religijne dogmaty, która oślepia rozum do tego stopnia, że rozumowanie staje się zwyczajnie niemożliwe. Sprzeczności, jakie odkrywam na każdym kroku  w tej religii nie idą w parze z logiką i racjonalnym myśleniem. Nie boję się stawiać czoła pytaniom, dlaczego moje dzieci nie chodzą na religię, dlaczego nie pójdą do komunii itd. Nie boję się tych wszystkich pytań.