Materializm
Ostatnio obserwuję dziwne podejście rodziców do swoich dzieci. Bez przerwy słyszę, że ta koleżanka dostanie na Dzień Dziecka drogą deskorolkę, a tamta jeszcze inny drogi prezent a trzecia się chwali, że dostaje wysokie kieszonkowe lub że jest bogata, że ją stać. Na gwiazdkę dostają jeszcze droższe prezenty. O pierwszej komunii to w ogóle szkoda wspominać. Rodzice szaleją; czasami jest to "zastaw się, a postaw się". Sama niedawno napisałam, iż bym dzieciom nieba przychyliła. Jednakowoż coś mnie tu zaniepokoiło. Wydawałoby się iż zbieranie punktów moim dzieciom wychodzi na dobre, lecz bardzo szybko zaczęły myśleć czysto materialistycznie. Kto więcej, kto szybciej, kto i co za to dostanie. Zaczęły myśleć w kategoriach opłacalności. Zapytałam się:
- Dziewczynki, gdzie Wasze dobre serduszko? Gdzie Wasza bezinteresowność?!
Nie podoba mi się to, co widzę. Ja chcę dzieciom wpajać takie wartości, że lepiej być, niż mieć, że pieniądz nie jest najwyższą wartością, że można inaczej, nawet jeśli pod prąd, nawet jeśli inaczej niż większość. Słuchając i obserwując choćby koleżanki mojej córki, bardzo szybko przeszedł mi gorszy humor. Czy aby na pewno chcę moim dzieciom przychylić tego nieba w taki sposób? Dlaczego czasem sama daję się złapać w pułapkę myślenia czysto materialistycznego? Czy na pewno dobry dla dzieci jest fakt, iż dostają wszystko to, co chcą podane na tacy? Nie stanie im się krzywda, jeśli tego, czy owego mieć nie będą. Materializm zabija nasze człowieczeństwo. Uczymy dzieci kochać pieniądze a nie ludzi. Chciałabym nauczyć moje dzieci tak żyć, by nie bać się strat materialnych, by nie gromadzić, ale doświadczać. Dużo mi dała do myślenia historia przyniesiona przez męża. Mianowicie pewien człowiek, powiedzmy że klient męża, w naszej okolicy wybudował dom, zbierał na niego przez lata, odmawiał sobie wielu rzeczy. Dwa miesiące po wybudowaniu i wprowadzeniu się do niego, od pieca zajął się cały dom. Spłonął doszczętnie. Nie wiem czy zdążył go ubezpieczyć. Opowiadał mężowi jak w jednej chwili stracił cały dorobek. Dało to do myślenia nam obojgu.
"Jeżeli jestem tym co mam, to kim będę, jeżeli stracę to, co gromadzę i nabywam?" Erich Fromm
Jedyną stratą jakiej się obawiam, to strata tych, których kocham. Reszta niech mi wisi!



Ostatnie komentarze