Wychodząc z cienia

"Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach" Zbigniew Herbert
You are currently browsing all posts tagged with anonimowość


Anonimowość w sieci

  • 22 stycznia 2011 10:12 am






Jakiś czas temu się dowiedziałam, że "Tylko ktoś głupi wchodzi na takie strony [prawdopodobnie czyt. na blogi] ze swojego komputera, albo ze swoim ip" Ip mojego komputera jest moim stałym adresem, którym się posługuję w internecie. Do głowy mi nigdy nie przyszło by wchodzić na inne strony  przez proxy. Nie dlatego, że nie potrafię, tylko w jakim celu? Nie mam żadnego powodu, by się ukrywać. Poza tym anonimowość wchodzenia przez proxy jest pozorna. Jeżeli ktoś myśli, iż w taki sposób jest bezpieczny i nietykalny to się mocno myli. Jest to utrudnienie jedynie. Wchodząc na blogi, czy inne strony, pisząc komentarz, zawsze trzeba brać odpowiedzialność za swoje słowa. Wiem, że są tacy, którzy pod przykrywką proxy wchodzą na czyjąś stronę, by namieszać, by rzucać obelgi, by agresywnie wypowiedzieć swoje zdanie. Trzeba mieć odwagę, by się nie chować. Poza tym adres sieciowy nie podaje nikomu mojego faktycznego adresu zamieszkania, a jedynie adres dostawcy internetu, domenę, z jakiej się łączę. Nikt w internecie nie może czuć się bezpiecznie, wchodzący przez proxy również. To są przeszkody do pokonania. Tylko po co? Po co się ukrywać, skoro nie chcesz robić nic złego? Po co ten cyrk?

Anonimowość tak naprawdę w sieci nie istnieje, wprawne ręce znajdą wszystko. Co do podpisywania swoich tekstów na blogu swoim imieniem i nazwiskiem, niektórzy zarzucają blogerom, iż nie chcą wziąść odpowiedzialności za swój tekst podpisując go imieniem i nazwiskiem, lub że tyle świetnych tekstów się marnuje. Przypuśćmy, że jestem dyrektorem znanej i świetnie prosperującej firmy. Moje nazwisko jest wizytówką tej firmy. Prowadzę też bloga, na którym są moje przemyślenia. Czy wszyscy od razu muszą łaczyć jedno z drugim? To byłby konflikt interesów. Czasami człowiek nie podpisuje się pod czymś swoim imieniem i nazwiskiem, nie dlatego, że boi się odpowiedzialności, bowiem w razie złamania prawa i tak go znajdą, czy się podpisał, czy nie. Jeśli komuś się podobają czyjeś teksty, to zwyczajnie się z tą osobą skontaktuje. Zwykle człowiek nie chce nikogo obrażać, zważa na słowa, pisze swoje czasem najskrytsze myśli i nie chce być kojarzony z konkretną osobą, nie chce być Janem Kowalskim, dyrektorem tej znanej firmy. Chce być poprostu osobą, która czuje, myśli. Jak może chroni swoją prywatność i nadal nie zwalnia go to z obowiązku odpowiedzialności. Nie chce nikogo obrażać, ale umówmy się, że ile ludzi, tyle opinii w tej sprawie. Nie wszyscy z tym będą się zgadzać. Odpowiedzialnym się jest za to, co się napisało, powiedziało, a nie za to, co ktoś zrozumiał.

W dzisiejszych czasach jest niezwykła łatwość zamykania innym ust procesami, a wolność wypowiedzi to jedynie teoria i zapis w Konstytucji, nie mający nic wspólnego z praktyką. Strasznie drażliwi są dziś ludziska. Na jakąkolwiek krytykę się obrażają i straszą sądem. Coraz mniej w nas dystansu, a coraz więcej kompleksów chyba. Wystarczy czasem włączyć telewizor i posłuchać, kto kogo podał do sądu. Tymczasem ludzie na poziomie powinni rozmawiać, a nie włóczyć się po sądach, nabrać do wszystkiego dystansu, do krytyki również. W Polsce jednak panuje inna moda.


"Tylko ktoś głupi wchodzi na takie strony ze swojego komputera, albo ze swoim ip"


A mądry…?